Tash-Kalar

Nic dziwnego, że Tash-Kalar wzbudziła ciepłe emocje jeszcze przed wyjściem. Nietrudno zgadnąć, że to dzięki autorowi Vlaadi Chvatil – twórcy wielkiej cywilizacji lub popularnego podziemnego władcy. Podobnie może to być temat: Zarówno tytuł, jak i okładka i klimat opisane w ogłoszeniach zapowiadały niesamowite, soczyste i krwawe bitwy. Bardziej ostrożni obserwatorzy szybko zdali sobie sprawę, że Tash-Kalar od samego początku powinna być taktyczną łamigłówką, która jest lekko otoczona klimatem. Niestety wszyscy inni szybko się rozczarowują. Szkoda, że ​​społeczność otrzymała wstępne opinie od rozczarowanych niezadowolonych ludzi.

Dziś znów oglądamy Tash-Kalar, dzięki polskiej edycji. Rebel.pl, znany z współpracy z CGE, odważył się dopracować ten tytuł i … no co?
Chodzi o klimat

Tash-Kalar to starożytna magiczna umiejętność sztuk walki praktykowana na arenach i kolosach znanego świata.
Tash-Kalar to także nazwa najstarszej i najbardziej znanej areny, na której narodziła się cała ta tradycja.
W końcu Tash-Kalar to ekscytująca gra planszowa, która stawia przed graczami te same intelektualne wyzwania, z którymi zmagały się stulecia.

Czarodzieje będą walczyć na arenie. Tajemnicze wzory są używane do wzywania stworzeń, potworów i wielkich legendarnych stworzeń. Każda rasa ma swoje osobliwości (z wyjątkiem być może symetrycznych północnych i południowych imperiów) i istoty.

Dlatego przywołamy poruszające się stworzenia, wyeliminujemy znajdujące się w pobliżu jednostki wroga i w mgnieniu oka zamienimy się w zimny kamień – kalorię, która służy tylko do kolejnych wezwań. Dziwna walka, walka między głazami … Ale jak ekscytujące …